Przedstawienie „Taniec kwiatów” w wykonaniu Teatru Rodziców

W niedzielę 4 czerwca o godzinie 16:00 zapraszamy na przedstawienie nie tylko dla dzieci „Taniec Kwiatów”.

Wstęp wolny

Fabuła, scenografia i choreografia inspirowane są sztuką Bollywood.

Fabuła spektaklu prowadziła widzów przez przygody Sary – ogrodniczki w królewskich ogrodach. Skromna, uśmiechnięta i przyjaźnie nastawiona do ludzi dziewczyna chce spełnić swoje marzenia o tańcu nie zważając na różnice społeczne stojące na przeszkodzie realizacji jej pasji. Przez przypadek poznaje księżniczkę uciekającą z nielubianych lekcji tańca. Sara nie wykorzystuje propozycji księżniczki Jasmin do zamiany rolami i wzięcia udziału w konkursie tańca zamiast Jasmin. Woli uczyć swoją nową przyjaciółkę i ćwiczyć razem z nią w ogrodach.

Jak to bywa w bajkach – i w życiu też, na arenę wkracza zło uosabiane przez królewską ochmistrzynię, która okazuje się wielbicielką czarów i swoją złość do ludzi, zazdrość o wpływy na królewskim dworze chce wyrazić przez zaczarowanie księżniczki w tańcu. To jej drugi niecny uczynek po zamianie w kwiaty trzech najznamienitszych tancerek zaproszonych niegdyś przez króla na dwór. Dobro jednak zwycięża, złamana zostaje różdżka a więc i moc czarodziejki, trzy tancerki – kwiaty zostają odczarowane, skamieniała księżniczka Jasmin wraca do życia i wszyscy mogą cieszyć się wspólnym tańcem. Wielu może powiedzieć – bajka, ale ja będę się upierała, że pod jej kształtem ukryta została spora porcja dydaktyki. Pochwała pracowitości, dobrego wykonywania swoich obowiązków, odrzucenie kłamstwa, zwycięska dobroć, wzajemna życzliwość i pomoc, dobre relacje z podwładnymi i szacunek dla mistrzów w swoim zawodzie (po zaginięciu tancerek, król ustanawia coroczny konkurs tańca na pamiątkę ich mistrzostwa w tej dziedzinie). I jeszcze coś – umiejętność przyznawania się do własnych słabości pokazana przez króla, który nie krył zamiłowania do słodkich przysmaków.

Piękny spektakl, skrzący się dyskretnym dowcipem, czarujący kolorami, gracją ruchów i wyrazistą muzyką. Wcale aktorzy nie musieli oglądać trzygodzinnych seansów bollywoodzkich filmów, aby wejść w rolę. Fragment artykułu z numeru 2016.07-08 miesięcznika Misericordia.

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *