Film „Listy do Julii”

W sobotę 20 maja o godzinie 19:15 w ramach cyklu „Babskie kino” obejrzymy amerykańską komedię romantyczną „Listy do Julii”.

Młoda dziewczyna po przeczytaniu starego listu pragnie odszukać jego autorkę, by zainspirować ją do odnalezienia mężczyzny poznanego przed wieloma laty.

Po przyjeździe do Verony, domu słynnej kochanki Julii Kapulet z „Romea i Julii”, młoda Amerykanka (Amanda Seyfried) przyłącza się do grupy ochotników, którzy odpisują na listy z zapytaniem o miłosne porady do Julii. Odpowiadając na pewien list wysłany w 1951 roku, dziewczyna inspiruje jego autorkę (Vanessa Redgrave) do podróży do Włoch w poszukiwaniu dawno zaginionej miłości i zapoczątkowuje łańcuch wydarzeń, dzięki którym zupełnie niespodziewana miłość zawita w ich życiu.

Główna bohaterka, Sophie, przyjeżdża do Włoch spędzić romantyczne chwile ze swoim narzeczonym. Ten jednak, zamiast ekscytować się bliskością ukochanej, „odlatuje” na sam widok długo dojrzewającego sera czy risotto. Pozostawiona sama sobie dziewczyna ma czas, by przemyśleć to, kim jest, gdzie jest i co jest dla niej naprawdę ważne. Jej przewodniczką będzie starsza kobieta, która spróbuje odnaleźć dawnego ukochanego, oraz nieco nabzdyczony młody Brytyjczyk, który tak jej zagra na nerwach, że obudzi w niej uczucia, o jakich już przestała nawet marzyć. Na tle wspaniałych pejzaży, w cieniu wielkiego mitu o Romeo i Julii, w towarzystwie ciekawych i nietuzinkowych osób Sophie rozkwita i dojrzewa niczym najdorodniejsze winogrono.

Amanda Seyfried jest urocza i doskonale oddaje charakter Sophie.

Vanessa Redgrave to diament bez skazy, co udowadnia zupełnie bez wysiłku w każdej scenie, w której występuje. To ona jest duszą filmu i w dużej mierze odpowiada za wszechobecny aromat włoskiej miłości. Bardzo łatwo sprawia, że wierzymy w wielką miłość, czaruje nas wizją uczucia, które mogło się zestarzeć, lecz przez to wcale nie straciło na swej mocy. To prawdziwa magia, której warto się poddać. W połączeniu z pięknymi zdjęciami daje to wystarczającą dawkę rozrywki dla każdego spragnionego zwyczajnego, prostego, miłego filmu.

reżyseria: Gary Winick
scenariusz:

muzyka: Andrea Guerra
zdjęcia: Marco Pontecorvo

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *