Człowiek twórczego ducha

Jeszcze do 5 maja 2018 roku można oglądać w Seminarium księży pallotynów w Ołtarzewie przy ulicy Kilińskiego 20 wystawę prac malarskich księdza Witolda Urbanowicza SAC.

Przełożony pallotyńskiego malarza, ks. Aleksander Pietrzyk SAC, superior Regii Miłosierdzia Bożego we Francji,  tak przedstawia osobę i osobowość twórcy.

ks. Aleksander Pietrzyk SAC

Idźcie do artystów

Witek dla mnie jest współbratem i kolegą. Nie traktuję go, jako podwładnego, ponieważ byliśmy razem studentami, byłem świadkiem, jak wyjeżdżał z podwórka w Ołtarzewie z księdzem Marianem Łękawą do Francji. Przeżywałem z nim sztuki, jakie wystawiał na scenie w Ołtarzewie. Był zawsze człowiekiem twórczego ducha.

W brewiarzu w nieszporach z wtorku drugiego tygodnia Wielkiego Postu było wezwanie „Oświeć ludzi, którzy służą nauce i sztuce, niech pomagają bliźnim w osiągnięciu Twego Królestwa”.  Witek, jako „artysta nienasycony” coś w tym stylu robi, a to jest mniej więcej cała filozofia czy teologia papieża Grzegorza Wielkiego. Jego sztuka jest misjonarska, ona uzupełnia nauczanie, staje się źródłem łask i błogosławieństwem. Dzisiaj współcześni nie bardzo chcą by sztuka była na usługi czegoś czy kogoś. Współczesny artysta pracuje w czasie i przestrzeni, wyraża swe sentymenty, odczucia bardziej niż je ilustruje. Kultura współczesna się autonomizuje, rozlewa się po wodach oceanów, jest trudna do uchwycenia.

Prace księdza Urbanowicza zostały pokazane w dwóch albumach: Pierwszy zatytułowany, Artysta niensycony, z roku 2011, wydany przez Ministerstwo  Kultury i Dziedzictwa Narodowego,  dzięki staraniom pani redaktor Barbarze Stettner-Stefańskiej, a drugi z 2017 wydany przez  Muzeum Okręgowe w Suwałkach. W drugim można znaleźć masę określeń pani Błażejewskiej, profesora J.W. Sienkiewicza (polski historyk sztuki, profesor doktor habilitowany nauk humanistycznych), profesora Sochonia (ks. prof. Jan Sochoń, filozof i poeta), że jest to „pallotyn artysta”, „zakonnik artysta”. Ja nie wiem, kim on w końcu jest – bo jest i artystą, i współbratem i podwładnym. Ale ja, jak jego widzę czasem w czasie naszych wędrówek artystycznych, to on mi się kojarzy bardziej z takim jurodiwym (staroruski wzór świętego szaleńca), z ludźmi, którzy zamiast uciekać na pustynię czy do celi klasztornej powracają by służyć ludziom przez zrywanie masek, wyśmiewanie pozoranctwa, rytualizmu i próżności. Ja bym tę definicję zastosował do Witka. Nie lubił chodzić na wystawy, by nie psuć sobie stylu twórczości. Nie tworzy w każdym miejscu. Jego geniusz materializuje się w dziełach w jego pokoju na rue Surcouf w Paryżu. Swą pracownię – pokój wypełnia wrażliwością i duchem.

Kim jest artysta Witek? Trzeba przypatrzeć się porządkowi jego dnia poddanego dyscyplinie. Namiętności są oczyszczane , uczucia uporządkowane poprzez modlitwę i ożywiają umysł, przesyłając energię do rąk, które zakreślają kontury, rzeźby, mozaiki. Ośmielam się powiedzieć, że twórczość Witka jest aktem religijnym! Ona jest powiązana z modlitwą, postem i cierpieniem! 

Witek Urbanowicz jest człowiekiem głębokiej wiary. Na czym polega jego wiara? To nie jest wiara rytuałów, choć Witek zawsze odmawia różaniec. Ma on ściśle określony porządek dzienny. My w klasztorach mamy porządek dnia, który prowincjałowie podpisują, my to wypełniamy, żeby mieć czyste sumienie, żeby czasem nie bałaganić.  Ksiądz Witek Urbanowicz za pozwoleniem wszystkich przełożonych, a on mówi, że tylko Pan Bóg jest jego przełożonym, ma następujący porządek dnia: o północy odprawia pierwszą Mszę św. Nie nazywa tego pasterką absolutnie. Niezwykle rzadko dopuszcza kogoś do koncelebry. Po tej Mszy św. następuje minimum dwugodzinna adoracja Najświętszego Sakramentu.  Jest to modlitwa dziękczynna i modlitwa całkowitego wyciszenia się. Modlitwa ciszy. Ciszy towarzyszy porządek, harmonia i pokój. Każde rozdarcie w naturze nosi znamię hałasu! Halas jest zagrożeniem nie tylko dla zdrowia psychicznego, ale spójności serca i równowagi moralnej. Cisza uspakaja, daje odpoczynek, pociesza, leczy, wzmacnia siły duchowe i fizyczne, czyni lepszym.  Prawdziwy spokój sprawia, że Witek nabywa mądrości i jego geniusz spaja w całość jego ciało, ducha i serce! Ten czas medytacji modlitewnej w ciszy stwarza w nim otwartość, która umożliwia otrzymanie inspiracji, by powołać do życia, w sposób twórczy dzieło sztuki. Życie Witka odbija się w jego dziełach.

Myślę, że Witek potrzebuje się wyciszyć. On nie weźmie pędzla do ręki, jeśli nie jest całkowicie uspokojony w sercu i w sumieniu, on nic nie zrobi. Dopiero potem idzie do pokoju i zaczyna tworzyć. Cisza od gadulstwa, cisza od aktywności i uciszenie ducha są rękojmią dalszej twórczości.

Miejsce Witka tworzenia jest też specyficzne. Można powiedzieć, że nasz artysta jest bałaganiarzem.  Jest to jakaś „twórcza wyspa”.

Ale on jak przyjedzie do mamy, do Polski, nic nie tworzy. Mówi, że jedynie w swoim pokoju w Paryżu, jest u siebie i tam tworzy, tam się realizuje, jako kapłan, jako wierzący, jako człowiek. To jest bardzo ciekawa rzecz. Mówi, że nic nie stworzył w innym miejscu oprócz pobytu w seminarium i w Paryżu.

 Potem Witek pracuje do rana, krótko śpi, na śniadanie nie schodzi nigdy. Pije tylko kawę jak Francuzi lub Włosi. Pojawia się z powrotem w kaplicy o godzinie 10: 55 gdzie ma drugą Mszę św. Tu już można koncelebrować. Czasem powie krótką homilię, czasem kogoś zachęci, strofując nawet tych starszych, którzy są bardzo pobożni. Po Mszy św., jeśli ma czas, przyjmuje gości. Jak zwykle jest bardzo szczodrobliwy, można wtedy przyjść i porozmawiać z nim. Na obiad się z zasady nie spóźnia… ma swój rytm i nasze modlitwy mu trochę przeszkadzają. Potem o godzinie 15: 00 Witek idzie do kaplicy, by odmówić koronkę do Miłosierdzia Bożego. Christus misericors  –  zaprasza Witka na godzinę Miłosierdzia. Witek kapłan, świadek i narzędzie Bożego Miłosierdzia  nieustannie uczy się służyć Bogu żywemu przed Najświętszym Sakramentem. Choćby byli nie wiem jak dostojni goście on niezmiennie podąża swym utartym już śladem. Potem wraca do pokoju, pracuje i około 17 wychodzi na przechadzkę. Rzadko tworzy coś po południu, chyba, że przyjdzie mu do głowy jakaś idea. O 21:00, w godzinie Apelu, Witek wszystkich przeprasza, idzie sam do kaplicy i się modli. Wtedy łączy się ze swoją mamą, która jeszcze żyje i ze swoją rodziną i z przyjaciółmi. To jest jego łączność z tymi najbliższymi. Tak wygląda jego dzień! Jak się spojrzy na ten dzień – jest on nacechowany modlitwą. I widać to w tym, co Witek czyni, bez wchodzenia w teorię sacrum i profanum. 

Można zaryzykować stwierdzenie, że twórczość Witka duchowo jest związana z Kościołem, ze Stowarzyszeniem Apostolstwa Katolickiego. Sztuka Witka daje świadectwo i jest przeniknięta Bogiem niezależnie od tematu, jaki podejmuje. Niektóre płótna mają więcej sakralności niż pobożne obrazy malowane bez zmysłu wiary.

Nasuwa mi się taka refleksja. Z naszej Alma Mater wyszło wielu profesorów, biskupów, nawet arcybiskupów, wielkich misjonarzy, służących chorym jak ksiądz Dutkiewicz (twórca Hospicjum Pallottinum w Gdańsku w 1983 roku) ale oprócz ich wszystkich młode pokolenie seminarzystów też znajdzie w tym seminarium miejsce dla swojej twórczości. Są stworzone fantastyczne możliwości w tym malutkim Ołtarzewie.

Witek Urbanowicz zrobił w refektarzu w Paryżu bardzo piękny i wymowny fresk obrazujący Ostatnią Wieczerzę, która jest klamrami spięta tajemnicą naszego życia: Piotra, który zdradza i Judasza, który liczy pieniądze a tam pośrodku dokonuje się wielka tajemnica naszej wiary, o czym śpiewamy i mówimy w każdej Mszy św. Widać też zaproszonych gości.

Dzieła Witka Urbanowicza są podporządkowane prawdzie i wartościom chrześcijańskim. Odzwierciedlają jego rozmyślania, życie wewnętrzne i kontemplację. Witek nigdy nie chciał skandalizować swymi formami. Jedno jest pewne: nie można przejść obojętnie wobec tego człowieka i jego twórczości! Dzieła naszego artysty pragną być odblaskiem Piękna Boga. Myślę, że w jakieś mierze przybliżyłem bliskość doświadczeń religijnych i estetycznych w osobie i twórczości księdza Witolda. U niego jest nieustanne poszukiwanie piękna, pragnienie tworzenia. Witek ciągle pragnie udoskonalać swe dzieła, a one mu uciekają.

Pomijając dociekanie, czy jest w obrazach zakodowane przesłanie moralne, bądź religijne, możemy postawić pytanie; czy są to dzieła godne nazwy wielkiej twórczości artystycznej? Wychowanie poprzez sztukę może dostarczyć młodzieży, parafianom, niezbędną możliwość panowania nad sobą i budowania relacji z drugim człowiekiem. Nie wolno się bać krytycznie spojrzeć na dzieła sztuki, ale nie trzeba być też naiwnym w chwaleniu wszystkiego, co świat podaje. Sacrum nigdy nie zginęło z powierzchni ziemi, ono się tylko przemieściło!

Ja go nazywam „szaleńcem kolorów”. To jest moje określenie. Te kolory są u niego tak piękne i tak przechodzą jeden w drugi. Uważam, że wszystko, co chciałbym o Witku powiedzieć- to za mało.

Jako człowiek, jako pallotyn, jako wierzący kapłan, jest osobą niezwykłą i ma w sobie coś fantastycznego.  Chciałbym, aby wszystkim, którzy oglądają prace ks. Witolda Urbanowicza SAC ten kontakt z jego sztuką posłużył nie tylko ich wierze, ale i człowieczeństwu. By dostrzegli współbrata i człowieka, który potrafi sam siebie „dawać” innym. Artysta jest jak chleb, który można brać i nakarmić się. 

Profesor filozofii Denis Villepelet uczył  „jeśli chcesz zrozumieć współczesny świat, idź do artystów”. Idźcie do Witka, by zrozumieć dzisiejszy świat…

Idźcie do artystów, nie tylko malarzy, byście zrozumieli dzisiejszy świat a to wam pomoże, aby to apostolstwo było na miarę współczesnego człowieka. Każde pokolenie musi na nowo odkryć, tworzyć wielką sztukę, przy użyciu nowych możliwości technicznych, tak by ona była prawdziwa.

 

Dodaj do zakładek Link.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *